w

W co ja się wpakowałam…

Anonimowe wyznanie

Witajcie
Właśnie jestem na etapie spadania z deszczu pod rynnę. 3 lata temu po rozwodzie związałam się z facetem. Świata poza nim nie widziałam. Różnie bywało ale zawsze jakoś dogadaliśmy tematy. Snuliśmy plany na wspólne życie. Zamieszkaliśmy razem. I zaczęło sie.. mój partner traktuje mnie jak służąca, wyznacza godziny kąpieli, snu, wydaje polecenia co kupić i co zrobić w domu, moje dzieci działają na niego jak płachta na byka.

Nie robi im krzywdy ale widzę że nie lubi kiedy są w domu. Na mnie jest ciągle ofochany bo się przeciwstawiam i staje w obronie dzieci. Chciałby żeby miały ściśle określone obowiązki i godziny czasu wolnego…najgorszy problem jest w tym że ja wywróciłam swoje życie do góry nogami, dla niego…nie mam gdzie pójść, gdzie wrócić. Śpię na materacu.

Nie mogę swobodnie poruszać się po domu, nie mogę mieć nawet telewizora. Dzieci poszły do nowych szkół. Nie stać mnie na wynajem mieszkania. Nie radzę sobie już z emocjami, nie mam nikogo z kim mogę porozmawiac.

Wiem że on mnie kocha ale jego tryb życia który chce prowadzić, dla mnie jest nie do przyjęcia. Poniza mnie swoim milczeniem. Doprowadza do tego że nie mam poczucia żadnej wartosci. Wiem że zaleje mnie fala hejtu…ja muszę to z siebie wywalić.

Podobał ci się tekst?

0 liczba punktów
Łapka w górę Łapka w dół

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.