w

Samobójstwo męża

Anonimowe wyznanie

Mój mąż 3 lata temu popełnił samobójstwo. Nic na to nie wskazywało. Byliśmy szczęśliwi, mieliśmy dobre prace, spłacony dom, dwóch zdrowych i zdolnych synów w podstawówce. Było tak normalnie, dobrze. Akurat wróciliśmy z wczasów za granicą. Pierwszym takim wyjeździe rodzinnym poza granice państwa. Mąż świetnie się tam bawił, wygłupiał z synami, kupował pamiątki, robił zdjęcia.

Kilka dni po powrocie znalazłam go w wymiocinach. Było za późno. Nie żył. Nie poszedł do pracy, przedawkował różnorodne leki. Nie zostawił listu. Przez długi czas byłam pewna, że brały w tym udział osoby trzecie, ale policja wykluczyła taką możliwość. Do tej pory nie mogę się z tym pogodzić, że nic nie zauważyłam. Do tej pory szukam we wspominaniach, na zdjęciach jakiś oznak depresji, jego cierpienia, wołania o pomoc ale nic nie dostrzegam.

Na jego laptopie przejrzałam prywatne korespondencje. Nic. Wyszukiwarka. Też nic. Było nam tak dobrze, nie potrafię tego pojąć.

Jesteśmy pod opieką psychologów. W zeszłym tygodniu psycholożka powiedział, że moje dzieci nie musza już do niej przychodzić. Że się z tym wszystkim pogodziły, ale widzą, że ja sobie nie radzą, że boją się o mnie. Boją się, że zostaną same. Ich rozmowy dotyczą głównie mnie. Poczułam się jak wyrodna matka. Moja psycholog powtarza mi, że nie na wszystko mamy wpływ, że nie możemy się obwiniać. Że nie wszystko można kontrolować. I ja to rozumiem, ale nie potrafię zapomnieć.

Wybaczyć i jemu i sobie. „Skup się na dzieciach, myśl o nich.” – powtarzam sobie w głowię. Ale gdy tylko nadchodzi chwila samotności, bez przerwy drążę temat. Musze dowiedzieć się dlaczego. Nie potrafię iść dalej. To już jakaś obsesja. Nie potrafię „dać mu odejść”. Pisze wyznanie i patrzę na obrączkę na palcu której nie ściągnęłam od 3 lat.

Mam dość mądrych słów psycholożki, które mają jak największy sens, ale nie docierają do serca. Kiedy to przestanie tak boleć?? Jak sobie z tym poradzić. Rzucam się w wir pracy, obowiązków domowych, pomagam w schronisku, ale wystarczy chwila spokoju, samotności, a moje myśli wędrują do męża. Jak porazić sobie z taką nagłą, bolesną stratą….

Podobał ci się tekst?

26 liczba punktów
Łapka w górę Łapka w dół

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.