w

Rodzina partnera ma mnie za zero i o wszystko obwinia

Anonimowe wyznanie

Jestem z moim partnerem 10 lat, za rok ma byc niby slub.
Od samego poczatku bylismy dosc burzliwa para, on byl kiedys bardzo zazdrosny, konczylo to sie oczywiscie awanturami. Ale dla jego rodziny, mamusi zawsze byla to moja wina, nikt mnie o zdanie nie pytal jak bylo. Wiec tak sie utarło ze jestem zerem, jestem nic nie warta, jej synus zasluguje na kogos lepszego. Daja mi to do zrozumienia na kazdym mozliwym kroku. Wyzwiska, mszczenie -nienawidze tego, i mam wielki zal o to, boli jak ch….

Moj partner tak naprawde nigdy nie stanol za mna w mojej obronie, tak jak powinien.

Jest za mna ale gdy jestesmy sami, kocha mnie nad zycie ale tez tylko wtedy gdy jego rodziny nie ma obok. Razem zyje nam sie dobrze, zgadzamy sie, bo mieszkamy 2 tysiace km od jego rodziny. Ale za rok ma byc niby slub i mamy wrocic w rodzinne strony.

Ostatnio zrobilismy grila bylo moje rodzenstwo i jego brat z zona. Zaczelam sie sprzeczac z moim bratem a skonczylo sie awantura ze wszystkimi. Co najgorsze ja nic nie pamietam, nie wiem co we mnie wstapilo. Na nastepny dzien oczywiscie wyzwiska od jego rodziny do mnie mszczenie, zostaw ja, to jest zero, oni na slub nie przyjda itd.

Fakt odstawilam szope, ale kto bledow nie popelnia? Ile razy moj partner robil awantury? Ale to i tak zawsze moja wina. Czy kogo kolwiek to upowaznia zeby mnie tak gnoic?

Peklo cos we mnie, jak tak mozna gnoic kogos?! Pracuje, nie mam idioty ktory ma mnie robi.
A on p**da nie potrafi reka w stół pierdolnac.

Mam chec rzucic to wszystko, odwolac ten caly slub, ale boje sie ze bede tego zalowac, ale boje sie tez ze wejde w wieksze gów….

Poradzcie, jak wy to widziecie? Co byscie zrobily na moim miejscu? Moze to ze mna jest cos nie tak?

Podobał ci się tekst?

0 liczba punktów
Łapka w górę Łapka w dół

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.