w

Razem a jednak osobno?

Anonimowe wyznanie

Może ktoś z Was był w podobnej sytuacji i będzie w stanie mi pomóc…
Od ponad 3 lat jestem w stałym związku, mieszkamy razem od 2 lat i mamy roczne dziecko. Z zewnątrz idealny związek a w środku cała krzyczę…

Partner idealny? Pracuje, nie ma problemów z alkoholem, nie zdradza, nie bije, nie znika na noc, raczej pomaga przy dziecku, żadnych kłótni/awantur (bo my w sumie rozmawiamy tylko o tym co na obiad) ALE oprócz tego że mamy wspólne rachunki i dziecko mam wrażenie że nie łączy nas zupełnie nic. Mijamy się. Od początku był problem z seksem, czułością, pocałunkami… ale jak twierdził on taki jest (człowiek z betonu).

Życie bardziej jak z kolegą niż w związku. Czuje jakbym była wolna. Seks raz na pół roku (czasem rzadziej). On w jednym pokoju z telefonem i pilotem od tv a ja w drugim. Ja wole wyjść z dzieckiem na spacer, on woli wygodną kanapę. Wcześniej próbowałam coś zainicjować, rozmawiać. Była poprawa na chwilę i znów to samo.

Najgorsze jest to,że już mi nie zależy na jego bliskości a nawet nie chcę żeby mnie dotykał. Jestem przed 30tką a jak pomyślę że mam tak nadal żyć to chce mi się płakać. Czuję że się duszę, że życie ucieka mi przez palce. Wiem że jestem matką, ale nie przestałam być kobietą. Nigdy nie byłam typem domownika, bo uważam że ciągłe siedzenie w domu to strata czasu, że trzeba korzystać z życia.

Gdyby nie dziecko to już dawno by nas nie było, ale nie chce skrzywdzić syna. Nie chcę żeby miał ojca tylko w weekendy. Cały czas sobie powtarzam że powinnam zacisnąć zęby i trwać w tym „związku” dla dobra dziecka.

Co mam robić? Pomóżcie!!!

Podobał ci się tekst?

1 liczba punktów
Łapka w górę Łapka w dół

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.