w

Powrót z dzieckiem do rodziców i konflikty

Anonimowe wyznanie

Witam, mam 32lata. Odeszlam z dzieckiem od partnera po kilku latach. Zostawilam wszystko. Wrocilam do rodzicow do innego miasta. Poszukalam nowa prace. Rodzice pomogli mi i pomagaja mi bardzo przy mlodej jak jestem w pracy. I tu sie zaczynaja schody…

Oni wiedza najlepiej, oni najlepiej wychowuja. Ja jestem zla matka choc cale zycie to ja, tylko i wylacznie ja zajmowalam corka. Tatus malo co sie interesowal.

Najchetniej by Oni wzieli mala na wychowanie a ja mialabym gdzies sie wyprowadzic i ja odwiedzac. Co juz uslyszalam.:( Awantury sa o byle co. O to ze pozno wroce z pracy bo na pewno gdzies sie szlajalam. Nie wierza, ze pracuje do tej i do tej godziny.

Najlepiej musialabym pokazywac jakies potwierdzenia z pieczatkami, by uwierzyli. O to! ze nie umylam kubka po sobie, ze posprzatalam inaczej niz matka. Bo Oni, bo Oni…

Chcialabym sie wyprowadzic ale pracuje czesto do 24, czesto ide na 5ta rano. Mala jest wtedy z nimi. U mnie w miescie ciezko jest znalezc prace. Cud, ze mam tak szybko obecna. Jesli wynajme mieszkanie to nie bedzie mnie stac na opiekunke. Z reszta, jaka opiekunka przychodzila by na 4rano albo zostawala do polnocy.

Nie wiem co mam zrobic.

Dawac po sobie jezdzic, przyjmowac z pokora ponizanie…

Rodzice sami zachecali mnie bym wychodzila z domu do ludzi. Jesli mialam wolne to wychodzilam ale wylacznie dopiero jak mala polozylam wieczorem spac albo jak byla na week u taty.

Zylam jeszcze niedawno w chorym zwiazku, nigdzie nie moglam wyjsc, tylko praca, dom, dziecko. Nawet w pracy mialam na pewno kochankow😔 nie wytrzymalam, wrocilam do rodzicow. Mialo byc dobrze a mam wrazenie, ze z jednego bagna w drugie.

Podobał ci się tekst?

3 liczba punktów
Łapka w górę Łapka w dół

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.