w

Odsiadka

Anonimowe wyznanie

W styczniu br. Poznałam M. Pokochał mnie mojego syna z wzajemnością. Mój syn uwielbial spędzać z nim czas od pierwszej chwili… przez dwa miesiące życie było bajkowe wymarzone… kochający facet jak z bajki… I nagle bach puk puk policja zabiera to na 5 miesięcy… plakalam strasznie plakalam

O. Był jeszcze na tyle malutki że tak nie tęsknił chociaż pamiętał cały czas… bilam się z myślami co dalej zostać czy odejść… postanowiłam zostać pracowałam non stop utrzymanie mieszkania które wynajmowal paczki widzenia 150km od mojego miasta… Nie wiedziałam kim będzie jak wyjdzie… mówił że nie chciał mi mówić bo się bał że odejde… wszystko zostało na mojej głowie… sama słyszałam tylko o oczekiwaniach na paczkę, kup ubrania, przyjedź… byłam wykończona totalnie zagubiona i cholernie samotna… czasem ktoś się odezwał ktoś kogo znałam ktoś kogo poznałam przed M.

Był też ktoś kto mi pomagał po prostu z dobrego serca… ponieważ należę do szczerych osób o pomocnym panie X powiedzialam od razu… (znałam to już ponad rok zanim poznałam M. Nie ta bajka nie ten stan ale gadaliśmy czasem o niczym pomagał bo chciał nie bo chciał czegoś w zamian) był też koleś w trakcie odsiadki którego poznałam przed M. Ale nie moja bajka nakoksowany cwaniak. Koleś który ewidentnie chciał zaliczyć. Był grzeczny wiec nie urwalam kontaktu samoistnie zniknął zanim poznałam M. I pojawił się gdy M. Zniknął za murami…

odpisywałam z grzeczności na odwal się każdy tekst krytykowalam czasem wysłałam uśmiech bo nie chciało mi się pisać nic więcej.

Wyslalam parę zdjęć z synem (facet który chce zaliczyć zazwyczaj odpuszcza ) nie odpuścił więc napisałam dosadnie stary nie ta bajka nie zaliczysz trzymaj się pa. Zostawiłam wiadomości w tel zapomniałam bo serio to dla mnie nic istotnego…. I się zaczęło zdradziłas mnie Ty faszlyszywy zdrajco… za chwilę mnie znów kochał nad życie A za chwilę znów koszmar… awantury o to że nie odebrałam bo rozmawiałam z mama awantury o to że ktoś do mnie dzwoni… czemu rozmawiam ze znajomym którego znam od lat… zaczęłam czuć się źle bardzo źle wszystko robiłam nie tak wszystko było problemem to że sprzątam to że bałaganie to że gotuje… czy na prawdę to co zrobiłam jest zdrada?

Zaznaczę że już jak się poznaliśmy przejzal mi tel i miał pretensje że mój były do mnie pisał wyznajac mi miłość A ja go uswiadomilam żeby się bujal… czasem czuje się jak by wykorzystał moja naiwność na czas odsiadki A później zrobił wszystko by mnie obwiniać rozstaniem… najgorsze jest to że mimo znalezionych smsow wyznawal mi miłość że nie da rady beze mnie że mnie kocha że nie przeżył by jak by ktoś mnie mu zabrał… dziś zakończył mówiąc mi że od nad wysłałam zdjęcia tamtemu już nie byłam jego… zadając pytanie więc czemu mnie nie zostawiłeś bo Cię Kocham ale Ci nie ufam… próbując rozmawiać powiedziałam że rozumiem że mu przykro o zdjęcia ale ja nic takiego nie pisalam…

A sytuacja która jest zaczyna być chora usłyszałam. Jesteś fałszywym zdrajcą tego się nie wybacza idź sobie do tamtego… dodając ja nie mam sobie nic do zarzucenia robiłem wszystko żeby nie pójść siedzieć (jak mnie poznał wiedział że ma już bilet ) A ty c..j wie co i z kim robiłaś… wiem może to bez ładu i składu… Ale bardzo bije się z myślami czy na prawdę zawinilam czy jednak to że nie czuje się winna to dobrze?

Podobał ci się tekst?

-7 liczba punktów
Łapka w górę Łapka w dół

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.