w

Nerwus

Anonimowe wyznanie

13 lat po ślubie..3 dzieci. Jak w kazdym małżeństwie były chwile dobre jak i te złe..teraz niestety więcej jest tych złych. Nie potrafię dogadać się z mężem. Ciągle na mnie „warczy”. Kiedy wyjde na chwile do mamy na 15 min to ma pretensje że za długo. Wiecznie zmęczony.

Pracuje 8godz przy lekkiej pracy..większość siedzi i wypełnia dokumenty..fizycznie mało pracuje.

Przychodzi z pracy zje obiad i chce się rozłożyć na kanapie i zdrzemnac. Ja jestem na macierzyńskim..też jestem zmeczona..nieprzespane noce od dwóch lat..przy trójce dzieci jest co robić. Kiedyś pomagał we wszystkim. Teraz wszystko zrzucil na mnie. Nie za bardzo chce pomagać przy dzieciach. Jedno przebierze drugie trzeba przebrać to jak mu powiem grzecznie ladnie przebierz.drugie bo karmie to ryknie że co on ma wszystkim dupy przebierac???!

Stał sie okropny…i.strasznie nerwowy..rozmowy nie pomagaja…nie odzywa sie w trakcie rozmowy..ewentualnie odpowie nie wiem…albo ze jest zmeczony…jakakolwiek próba pogadania z nim o psychologu czy terapii konczy sie na tym ze powie ze zaden obcy nie bd mu gadal jak ma zyc.. doszlo do tego ze zaczęłam sie go bac.

Kiedys wpadl szal bo chcial jechac i mnie zostawic zamiast zostac i pomoc przy dzieciach..zlapal mnie za nadgarstki…bolalo…ale nie uderzyl..boje sie ze kiedys to zrobi…nie poznaje go…przed ślubem kochany…opanowany mily itp itd nigdy nie zabluznil…teraz co drugie slowo to k…

chciałabym cos zrobić żeby on się zmienił…ale wiem ze ta zmiana bedzie tylko na chwile…oprocz mnie cierpia tez dzieci..mam go dosc…nie wiem jak ze spokojnego czkowieka moze wyjsc taki cham…ostatnio prosilam go o pieluchy bo zostaly mi kilka..powiedzial że jesli starczy to w weekend pojedzie…mowie ok…sobote przespal bo po nocce…rozumiem…Ale w niedziele po klotni wsiadl w samochód o 9:30 i wrocil po 22…wiedzial ze nie mam pieluch…zostawil mnie sama z trojka dzieci…bez samochodu..dobrze ze mama niedaleko mieszka i ma samochód…ale jak mozna byc tak podlym zeby olac dzieci? Przeciez to dla nich byly nie dla mnie!!!

Jestem zalamana jego zachowaniem…nie zalezy mu na niczym…byle sie uwalic lezec albo spać przed tv..z dziećmi sie nie pobawi..z wielkim bolem uszykuje wode dla dziecka na mycie…bo mi ciezko z maluchem na rekach…sorry za dlugi tekst ale musze sie wygadac bo oszaleje…na pytanie jak sobie wyobraza dalej nasze malzenstwo odpowiada nie wiem…ja moge sie wyprowadzic…wiec z kazda proba podjęcia rozmowy z mojej strony udowadnia mi ze rodzine dzieci ma ewidentnie w doopie i mu nie zależy…juz raz go prawie z domu wyrzuciłam…skończyło sie to tym ze mi plakal i blagal na kolanach zebym go nie wyrzucala bo mnie kocha…

Podobał ci się tekst?

2 liczba punktów
Łapka w górę Łapka w dół

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.