w

Mąż, sekretarka, ciąża – ciąg dalszy. Dziękuję Wam!

Anonimowe wyznanie

Mąż, sekretarka, ciąża.

Byłam w ciąży, zdradzana i oszukiwana… Moje drogie, wasze komentarze mnie tak bardzo podbudowały. Dziękuję za słowa wsparcia i otuchy. Było mi to bardzo, bardzo potrzebne. Psychoterapeutka powiedziała, żeby otwarcie mówić o swoich uczuciach i tej sytuacji – to naprawdę pomaga. Urodziłam w 39 tyg zdrowego chłopczyka.

Jak to się skończyło? Mąż był w szoku, gdy jego mama zaczęła na niego wrzeszczeć na podjeździe ich rodzinnego domu. Spoliczkowała go parę razy, zanim zdołał schować się w samochodzie (nigdy wcześniej nawet nie dała mu klapsa). Wszyscy sąsiedzi dowiedzieli się, co o nim myśli i że mnie zdradzał, oszukiwał. Przyjechał do mieszkania, ale gdy zorientował się, że kluczyki nie pasują i nie reaguję na pukanie i dzwonienie to poszedł na noc do hotelu ( z tego co pisał). Wysłał mi setki smsów, maili oraz wiadomości na fb. Zdecydowałam się kontaktować z nim tylko w obecności prawnika lub osób trzecich i to było bardzo dobre rozwiązanie. Zawsze miałam czyjeś wsparcie. W smsach przyznał się do dwóch romansów, gdyż pewnie myślał, że o tym drugim też wiem. Jeszcze dwa miesiące temu byłam podłamana i czułam obrzydzenie, ale teraz jestem nawet pod wrażeniem jego umiejętności logistycznych.

Mąż zgodził się na wszelkie postawione przeze mnie warunki. Wygląda jak wrak człowieczka. Wierzę, że mnie kocha, tylko ma całkiem inne potrzeby niż ja. Inaczej rozumie małżeństwo i ojcostwo, potrzebuje adrenaliny, zmian. Wiem też, że tak naprawdę go nie znałam i nie miałam wpływu na mój los. Jest charyzmatyczny, potrafi manipulować ludźmi oraz świetnie kłamie. Odkryłam to po 6 latach… Nie jest źle…

Myślę o dzieciach. Pomaga mi rodzina i przyjaciele, kilka razy była u mnie psychoterapeutka. Pomogło. Mąż tak naprawdę stracił wszystko, chyba nawet łącznie z kochankami. Wszyscy mnie popierają. Na niego się wyparli. Większość znajomych nie chce się z nim zadawać, sporo ludzi będzie zeznawać w sądzie i wolą się od niego odciąć.
Przez głupotę jego prawnika obie kochanki dowiedziały się o sobie. Mi próbował wmówić, że to on zakończył tamte związki, ale jego „ex” przyjaciele wyznali mi prawdę. Ogólnie jest straszny bałagan i spore zamieszanie – cały czas coś się dzieje. Nie ma czasu, żeby odetchnąć, ale radzę sobie dość dobrze.

I moje drogie, sprostowanie. Alimenty mają być na nasze dzieci, ja mam własną działalność i przez cały okres ciąży pracowałam i zajmowałam się domem i dzieckiem. Przez ostatnie lata to ja utrzymywałam nas wszystkich (przedszkole, jedzenie, rachunki, ubrania, wycieczki – wszystko), jego pieniądze szły stricte na nasze (niedoszłe) marzenie (działka, przyszły dom, przyłącza). Mieszkanie jest nawet nie moje, tylko mojej babci, która mieszka obecnie z rodzicami. Mąż nie ma do niego żadnego prawa, remontowałam je sama zanim zaczęliśmy się spotykać. Mogłam zmienić zamki, dlatego to zrobiłam.

Czego chciałam? Alimenty na dzieci i kasę za pół działki z przyłączami oraz pokrycie kosztów rozprawy, detektyw, prawników itp. Uważałam, że to uczciwe. Jednak mój prawnik stwierdził, że możemy ugrać więcej. W końcu mąż mnie zdradzał, oszukiwał, wydawał pieniądze na tą trzecią i czwartą. I przed Zaduszkami zdecydowałam się, że posłucham prawnika. Zmarnowałam z nim 6 lat… Mam cudowne dzieci z tego związku i tylko to pcha mnie naprzód.
Nie zabraniam mu kontaktu z dziećmi. Zostało też imię dla synka, które wybrał (przyzwyczaiłam się do niego przez całą ciążę). Mimo wszystko córka nie chce wychodzić się bawić na plac zabaw, czy do figloraju tylko z tatą. Towarzyszą mu moja mama czy babcia lub teść (jego mama się do niego nie odzywa, nie spotykają się). Córa nie jest do tego przyzwyczajona, mąż też nie ogarnia, gdyż wolał udawać, że jest na delegacji i być z innymi kobietami niż spędzać czas z dzieckiem. Takie skutki… Pocieszam się, że dla synka ta cała sytuacja będzie normalniejsza. Mąż stara się być jak najlepszym ojcem, nigdy tak nie było. Oby to się utrzymało.

Na początku zwaliło się moje całe życie, ale finalnie to on nie ma nikogo… Świetnie radzę sobie sama, mam rodzinę która mi pomaga, przyjaciele są ze mną. Jest dobrze. Nie myślę na razie o żadnym związku. Odetchnęłam.

Powodzenia kochane. Walczcie o swoje, o swoje dzieci i szczęście. Na chwilę obecną nie mogę sobie wyobrazić, że w moim życiu jest jakiś mężczyzna, ale zobaczymy co przyniesie los. Jest mi dobrze, tak jak jest.

~Waleczna

Podobał ci się tekst?

35 liczba punktów
Łapka w górę Łapka w dół

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.