w

Mąż i teściowe źle mnie traktowali przez to skąd się wywodzę…

Anonimowe wyznanie

Jestem szczęśliwą matką rocznych bliźniaków. Dzisiaj już szczęśliwą. Jeszcze kilka miesięcy temu słyszałam, że jestem zerem, wstyd się ze mną pokazać na mieście i nic nie robię. Takimi słowami raczył mnie codziennie mój mąż.

Dziećmi się nie opiekował, bo w końcu to on nas utrzymywał a moim obowiązkiem była opieka nad maluchami, utrzymanie porządku w domu i zaspakajanie jego wszelkich potrzeb. Nie miałam w nikim oparcia.

Wywodzę się z domu dziecka, swoich pieniędzy nie miałam (mąż skrupulatnie wyliczał i sprawdzał moje wydatki), na rodzinę męża nigdy liczyć nie mogłam.

Dla nich synowa z bidula to był wstyd i zakała. Szala goryczy przelała się z chwilą, kiedy dowiedziałam się, że mąż ma romans z koleżanką z pracy. Nawet specjalnie tego nie ukrywał przekonany, że i tak jestem na jego łasce.

Odważyłam się poszukać pomocy. Bez grosza przy duszy, z małymi dziećmi poszłam do Domu Samotnej Matki. Dziś staje na nogi. Dzieci są w żłobku, znalazłam pracę. Nie ma sytuacji bez wyjścia.

Walczcie o siebie i lepsze życie swoich dzieci dziewczyny!

Podobał ci się tekst?

30 liczba punktów
Łapka w górę Łapka w dół

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.