w

Depresja poporodowa i ciągłe pretensje

Anonimowe wyznanie

Jesteśmy z mężem 5 lat po ślubie. Mamy córeczkę, która lada moment skończy roczek
Mieszkamy w domu z rodzicami meza. Od momentu pojawienia się dziecka relacje wszystkich domownikow zaczęły sie psuć. Po porodzie wpadłam w depresję.. Ciagły placz i zmeczenie młodej matki…Teściowie nie mogli zrozumieć dlaczego dziś nie jest nic ugotowane.

Dlaczego nie sprzątam też ich części domu.

Dlaczego nie wychodzę tak często na dwór z dzieckiem.

Dlaczego nie jestem pod ich dyktando.

Przeciez wychowala syna.Mąż tylko potrafił mnie wyciągnąć z tej depresji. Po jakimś czasie doszliśmy do porozumienia. Ja sprzątam i gotuje w między czasie teściowie (nie pracujacy) zajmują sie moja małą wiercipiętą. Wcale tak nie bylo. Wieczne wymówki brakiem czasu.. A co za tym idzie pretensje męża dlaczego…. nie robię nic, obiadu brak. Buntowanie ich syna na mnie było częściowym problemem. Maż wymagal ode mnie duzo wiecej niz bylam w stanue zrobic. Ciagle narzekał i wmawiał mi, ze sie nie nadaje do niczego. Byl moment rezygnacji. Mieliśmy siebie dość.

Posklejalismy wszystko. Teściowie oczywiscie wtracali sie nadal do wszystkiego i naszych małżeńskich sprzeczek. W tym momencie powiedziałam DOŚĆ. Przeszłam na osobno w tym samym domu. Gotuje osobno raczej wieczorami. Pranie, zajmowanie sie dzieckiem.Dbam o swoją część domu. Wrocilam do pracy na 1/2 etatu też jest źle. Jestem osobą charakteru niekonfliktowego.

Nie kłocę się z treściami nawet w momencie ubłiżenia mojej osobie przez teściową, typu jesteś złą synowa i matką.

Czy ze mną jest coś nie tak?.

Podobał ci się tekst?

0 liczba punktów
Łapka w górę Łapka w dół

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.