w

Czy mój partner jest ciężko chory?

Anonimowe wyznanie

Muszę sie z wierzyć. Chcę przeczytać komentarze innych co o tym myślą. Jestem w ponad 4-letnim związku. Jestem prawie w 100 procentach pewna, ze mój partner ma schizofrenie lub inna chorobę psychiczną.

Od początku związku był mocno zazdrosny o mnie, nawet na początku dałam mu powody ku temu, ponieważ kiedy on był w delegacji ja umówiłam sie na spotkanie z innym chłopakiem. Bylismy wtedy zaledwie miesiąc lub 2 miesiące ze sobą. Mialam wtedy tylko niecałe 16lat, głupi wiek i żałuję tego bardzo do dzisiaj.

Po półtora roku związku wyjechal do pracy za granicę ze znajomymi. Wspomnę, że partner jest uzależniony od marihuany juz sporo lat. Podczas pobytu tam zaczął się prawdziwy koszmar. Nieprzespane noce, przeplakane całe, bo musiałam rozmawiać z nim przez kamerkę całą noc, bo musiał mnie kontrolować. Cały czas wmawiał mi, że kogoś widzi, słyszy, bardzo dokładnie opisywał posture postaci, której w ogóle nie było. Wyzywał mnie, obrażał, opowiadał historie jak ja to niby chodzę z kimś go łóżka.

Musiałam z telefonem biegać po pokoju i po całym domu i mu pokazywać wszystko tak jak chciał, bo myślał, że ktoś się ukrywa. Gdy bylam w szkole tez na lekcjach wydzwaniał i kazal potajemnie mi z nim rozmawiać i pokazywać wszystko. Na przerwach tak samo. Nie mogłam z koleżankami sie spotykać. Nic nie moglam, tylko musiałam cały czas z nim rozmawiac i słuchać co ja niby robię i jaka to ze mnie dz**ka.

Dopóki nie wrócił do Polski tak wyglądały całe 4 miesiące. W Polsce sie troche uspokoil, ale i tak co jakiś czas byly podobne sytuację. Obecnie mieszkamy za granicą z naszym półtora rocznym synkiem. I piekło jest nadal. Nie ma dnia, żeby było dobrze. Jest juz tak bardzo źle, ze nie wytrzymuje. Ciągłe wmawianie mi czegoś, ponizanie, budzenie po nocach i mowienie ty udajesz, ze spisz, uciekasz w nocy i idziesz do kogos.

Tej nocy o 1:30 chodził po podwórku i szukał kogoś, potem w domu i nawet na strych chcial wchodzić…

Prosze juz go od 2,5 roku żeby poszedl do psychologa, ale zawsze jakaś ma wymowke, żeby nie pojsc. Czasami przychodzi do mnie z placzem i przeprasza, za swoje zachowanie, mówi ze nie jest wtedy sobą, i zebym sie nie przejmowala tym co do mnie mowi. Ale ja nie potrafię juz udawać, ze mnie to nie boli. Bo juz nie ma dni, kiedy jest dobrze.

Kiedy niby nawet jest dobrze , to caly czas sie na mnie podejrzanie patrzy i sprawdza. Teraz wmawia mi tez, ze ja ćpam, i ze jak jeszcze raz zobaczy, ze jestem pod wpływem to spakuje mnie i dziecko i zawiezie do Polski. Wspomnę tez, ze codziennie zażywa marihuane..

W skrócie opisałam, jak to wygląda. Uwierzcie, ze to jest piekło co się dzieje. I mimo to wszystko, go kocham jak szalona… Proszę, doradzcie cos.

Podobał ci się tekst?

-3 liczba punktów
Łapka w górę Łapka w dół

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.