w

Co się dzieje z moją żoną?

Anonimowe wyznanie

Z żoną mieszkamy na stancji i ja pracuje a ona nie z powodu choroby. Na stancji mamy wszystko płacone normalnie bez żadnych problemów a jeszcze tym bardziej przestrzegamy wszystkiego..

Ostatnio właściciele stancji zaczęli mi zaczepiać żonę od tak komentować jej zachowanie i styl życia, ja z boku stojąc nie widziałem w tym problemu bo jestem urodzonym optymistą i większość sytuacji odbieram to pozytywnie. Żona przez te komentarze zaczęła robić się dziwna, zamkła się na stancji nigdzie nie wychodzi bo się boi właścicieli, że zaczepią..

Ostatnio chciałem na siłę ją wyciągnąć z domu ale zaczęła mi ryczeć, że nie bo boi się ich .. Do sklepu czy w inne miejsca niechodzi a jak ma na zakupy jechać to przestraszona szybkim krokiem idzie do samochodu po czym płacze że nie daje rady..

Ostatnio wracam do domu to nie robi mi obiadu tylko leży na łóżku taka smutna zrezygnowana mówi, że ma myśli samobójcze i nie może sobie z tym poradzić.. Traci na, wadze dość szybko bo bardzo mało je chodzi podenerwowana i często mówi o ludziach którzy ją czy mnie zranili czy też grają i próbują oszukać poprzez fałszywy obraz siebie.. Jak mnie męczy to jej gadanie to idzie chowa się pod kołdrę w pokoju siedzi taka zrezygnowana, często też mówi że jest jej ciężko że ja jej nie rozumiem co ona do mnie mówi, że chce dobrze że chce mi otworzyć oczy na nie których ludzi bo widzi fałszywośc…

Ostatnio gdy właściciel stancji przyniósł mi czekoladki i piwo zamian za moją poradę i robotę oczywiście za plecami żony to ona wpadła w szał zaczęła mówić , że jest fałszywy bo ją źle traktuje gdy mnie nie ma…

Przez tydzień były kłótnie bo mówiłem do niej że szuka wiecznie problemu i że oni tacy nie są przez co ona kilka razy nad ranem złapała mnie za gardło i przydusiła mówiąc że albo otworzę oczy na nich albo ona mnie zostawi i odejdzie – przestraszyłem się w biegu uciekłem do kotłowni a ona godzinę później przyszła mówiła o właścicielach , uderzyła mnie w twarz kilka razy po czym wzięła czekoladki i wyrzuciła przez okno, poszłem pozbierałem je ale byłem w szoku nie poznawałem jej gdyż wcześniej taka nie była ?!

Przyznam, że ostatnio zacząłem ją kłamać i przyznałem jej się do tego a ona powiedziała mi że to koniec i mi nie ufa przez co kilka dni dalej zaczęła myśleć o pracy a potem o rozwodzie.. Jedzenie z lodówki powyrzucała powiedziała, że jak ją kłamie to mam sam sobie robić obiady i resztę potrzebnych rzeczy kupować – powiedziała, że mnie nienawidzi i nie może na mnie patrzeć za to że nie widzę jak inni przedemną grają gdy coś chcą.

Wracam do domu przestraszony boję się o nią i o siebie, powiedziała że nie chce mieć ze mną dzieci że woli być sama, że żałuję ślubu i wszystkiego innego co ze mną…

Jest mi przykro bo nie wiem co już zrobić, rozmowa z nią kończy się milczeniem mówi obojętnie zamykając się w pokoju, nawet moja wypłata ją nie cieszy tylko odlicza i mówi że większą sumę mam wpłacić na konto bo jej nie są potrzebne..

Ostatnio chciała skontaktować się ze swoim bratem po to by się odemnie uwolnić ale naszczęście nie dostała jego numeru przez co wpadała w złość i ryczała… Niewiem co zrobić? Pomóżcie

Podobał ci się tekst?

-5 liczba punktów
Łapka w górę Łapka w dół

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.